Kremowa, zielona, poziomkowa i zaskakująco sterylna
Tuberoza w perfumach to jedna z tych nut, których naprawdę trudno pomylić z czymkolwiek innym. Wystarczy krótki kontakt z dobrze skomponowanym zapachem, by zrozumieć, że nie ma tu mowy o grzecznym, przezroczystym kwiatku, który tylko delikatnie przewija się przez tło kompozycji. Tuberoza niemal zawsze zostawia po sobie wyraźny ślad. Bywa kremowa, cielesna, gęsta i hipnotyzująca, ale potrafi też skręcić w stronę zieleni, chłodu, poziomkowej przewrotności, a nawet osobliwie sterylnej bieli. Jej wyjątkowo szerokie spektrum od lat fascynuje zarówno twórców, jak i osoby szukające w perfumach czegoś mniej przewidywalnego i zapadającego w pamięć.
Czym właściwie jest tuberoza?
Tuberoza to roślina pochodząca z Meksyku, uprawiana dziś również w innych ciepłych częściach świata, między innymi w Indiach, Maroku i Egipcie. Najlepiej rozwija się w gorącym, słonecznym klimacie, dlatego jej uprawa wymaga odpowiednich warunków i dużej stabilności temperatur. Roślina tworzy długie łodygi zakończone białymi, rurkowatymi kwiatami, które rozkwitają stopniowo. Ze względu na delikatność kwiatostanów oraz pracochłonność zbiorów tuberoza należy do bardziej wymagających surowców wykorzystywanych w procesie tworzenia ekstraktów.
Choć zalicza się ją do tej samej rodziny olfaktorycznej co jaśmin, gardenia czy kwiat pomarańczy, jej charakter jest znacznie bardziej dominujący i trudniejszy do ujarzmienia. Nie ma w sobie niewinności konwalii, zwiewności frezji ani klasycznej miękkości róży. Zamiast tego wnosi do bukietu nasycenie, ekspresję i pewną bezczelną obecność. Z tego powodu tak często przejmuje główną rolę i narzuca całemu zapachowi własne tempo.
Kremowo-narkotyczne oblicze tuberozy
Kremowo-narkotyczne oblicze tuberozy należy do jej szczególnie rozpoznawalnych odsłon. Nie chodzi tu jednak o deserową słodycz ani o waniliową miękkość, lecz o gęstość, która wydaje się niemal odurzająca. Tuberoza potrafi pachnieć jak ciepła skóra, bogaty balsam i białe płatki kwiatów, które przez cały dzień nasiąkały słońcem, a wieczorem zaczynają oddawać swój intensywny aromat. W takim ujęciu staje się niemal namacalna, cięższa od powietrza i wyraźnie obecna na ciele.
Ten aspekt sprawia, że nuta tuberozy tak często uchodzi za jedną z najbardziej sensualnych w całym perfumiarstwie. Jest bogata, chwilami wręcz oszałamiająca, a jednocześnie trudno odmówić jej klasy. W dopracowanych kompozycjach, kremowo-narkotyczna tuberoza nie przytłacza, lecz otacza skórę aurą czegoś gładkiego, cielesnego i hipnotyzującego. Dzięki temu tak dobrze odnajduje się w zapachach wieczorowych, eleganckich i tych, które mają zostawiać po sobie ujmujący, niemal magnetyczny ślad ( The Fragrance Ruby Love, The Gate Sensual Dream ).
Zielona tuberoza też istnieje i potrafi mocno zaskoczyć
Nie każdy od razu kojarzy tuberozę z zielenią, a jednak ten ton potrafi nadać jej bardzo interesujący kierunek. W odpowiednim otoczeniu wychodzi z niej świeżo przecięta łodyga, sok roślinny, lekka gorycz albo chłód, który skutecznie odcina zapach od wrażenia duszności. Nagle w miejscu gęstego białego kwiecia pojawia się monumentalna przejrzystość.
Taka tuberoza w perfumach brzmi szalenie nowocześnie oraz buduje ciekawe napięcie. Sprawia, że kompozycje wydają się w odbiorze surowe i botaniczne, a także dystansujące. To również powód, dla którego ten kwiat tak dobrze odnajduje się w perfumach niszowych. Daje twórcom możliwość pokazania czegoś bardziej niejednoznacznego niż klasyczny biały bukiet ( Astrophil & Stella Shanghai 1930 ).
Tuberoza poziomkowa i balonowa. Skąd bierze się ten efekt?
Jedną z bardziej zaskakujących odsłon tuberozy jest jej zdolność do ujawniania niuansów, których po białym kwiecie mało kto się spodziewa. W niektórych kompozycjach pojawia się akcent owocowy, lekko różowy, a nawet przywołujący skojarzenie z gumą balonową. Nie chodzi jednak o dosłowną landrynkę, lecz o specyficzny, subtelnie miodny ton, przypominający aromat delikatnych, kwitnących drzew owocowych, budujący skojarzenia z poziomkami.
Ten detal sprawia, że część osób odbiera zapachy z tuberozą jako bardziej figlarne, albo… urocze! Dla jednych taki poziomkowo-balonowy twist będzie absolutnie urzekający, dla innych okaże się najbardziej kontrowersyjnym fragmentem całej układanki. Niezależnie od odbioru trudno jednak odmówić mu charakteru, ponieważ takie nieoczywiste skręty czynią tuberozę nutą tak trudną do zaszufladkowania.
Sterylna i dentystyczna tuberoza w perfumach
Jest jeszcze jedna odsłona tuberozy, o której mówi się rzadziej, a która potrafi naprawdę zaskoczyć. W pewnych interpretacjach ten kwiat nabiera niemal sterylnego charakteru. Pojawia się wtedy wrażenie chłodnej bieli, gładkiej powierzchni, a czasem nawet nuta kojarząca się z czymś dentystycznym, lekko medycznym albo laboratoryjnie czystym. To nie jest efekt typowo mydlany ani klasycznie higieniczny. Bardziej przypomina zapach idealnie jasnych wnętrz, chłodnej kremowości przeciętej kliniczną precyzją albo kwiatowości ujętej w niemal porcelanowe ramy.
Brzmi nietypowo, ale właśnie to brzmienie bywa jednym z najbardziej fascynujących elementów nowoczesnej tuberozy. Dzięki niemu kompozycja przestaje być wyłącznie miękka i zmysłowa, a zyskuje coś bardziej ostrego i delikatnie niepokojącego. Taka nuta tuberozy robi wrażenie nienagannej z nieco niepokojącym podtekstem.
Dlaczego tuberoza tak mocno zostaje w pamięci?
Tuberoza jest nutą bardzo plastyczną, ale zarazem niezwykle wyrazistą, dlatego otoczenie innych akordów potrafi całkowicie zmienić jej charakter. W praktyce oznacza to jedno: tuberoza niemal nigdy nie bywa jednowymiarowa. To nuta o wielu maskach, której nie da się opisać jednym słowem. Potrafi być jednocześnie elegancka i dziwna, miękka i chłodna, zmysłowa i sterylna, klasyczna i bardzo współczesna, a chwilami nawet owocowo. Taka mieszanka niemal zawsze przyciąga uwagę.
I na tym polega jej wyjątkowość, gdyż tuberoza niemal zawsze pozostaje absolutnie nie do pomylenia i właśnie dlatego tak fascynuje.
Zdjęcia produktów pochodzą ze strony Lux Perfumes i Kajal.pl


